Podróż po Japonii razem z Magdą z Manufaktury Batiku

“Niezwykłe miejsce. Magiczne. Pierwszy moment, kiedy zobaczyłam co tam powstaje miałam ochotę krzyczeć z zachwytu :-)”
Kraj, w którym zapach kwiatów unosi się w powietrzu, radośni mieszkańcy popijają sake, a rodziny licznie spotykają się by urządzić piknik pod drzewami. Pewnie zastanawia Was o jakim kraju mowa!

Ah tak! Witamy w Kraju Kwitnącej Wiśni! Kraju tak wielu kontrastów, w którym tradycja spotyka się z najnowszą technologią, w którym znajdziemy tak wiele niespodzianek, atrakcji, dziwactw... i dopóki nie doświadczymy tego na własnej skórze, możemy powątpiewać w autentyczność tego miejsca. A będąc tam możemy odczuć, że znaleźliśmy się w kraju swojskim, i równocześnie zupełnie obcym.

Magda, którą już zdążyliście poznać z naszego cyklu KOKOgrls, jakiś czas temu odbyła swoją podróż po Japonii!! Pewnie zastanawiacie się co popchnęło ją aż tam, na drugi koniec świata. Za jej wyborem stała pasja, pasja jaką jest technika batiku, którą zajmuję się od lat i to ona stała się kluczowym celem tej wyprawy. Nie będziemy ukrywać, że i dla nas ta forma farbowania tkanin stała się wielką pasją i na stałe zagościła w naszych kolekcjach. Zafascynowani, jakiś czas temu odwiedziliśmy Magdę w jej własnej pracowni, celem odbycia długo oczekiwanych warsztatów. Wiecie co, z wielkim zapałem pracowaliśmy jednocześnie podziwiając jak powstają nasze batikowe obrazy!

Idąc dalej, zapraszamy na podróż pełną cudownych wspomnień!

Magda pragnąc odnaleźć kogoś, kto pokaże jej coś nowego w technice Batiku, kogoś kto nauczy i pokieruje jej dalszym losem, wyruszyła w długą podróż do Japonii.

I stało się!  Znalazła Mistrza, Pana Yamamoto.

Nadszedł dzień spotkania z mistrzem i nową techniką schibori - tradycyjną, japońską techniką, barwienia tkanin we wzory.  “Cały dom zbudowany jest z drewna - wszędzie pachnie cedrem i woskiem.Na ścianach wiszą kawałki tkanin już pomalowane, inne schną, jeszcze inne się farbują. Wosk się topi. Niezwykle wyglądają też wałki do wosku, pędzle”.- Wspomina Magda z ogromnym zachwytem.

Pierwsze przygotowania do warsztatów.. Podekscytowanie, radość.. :)


Rozpoczynamy od wyboru wzoru i wielkości tkaniny, następnie rozkładamy materiał na niewielkim stoliczku. Tkanina nie wymaga przypięcia na ramy, może swobodnie leżeć na podłożu. A więc, pędzle w ruch..:) Do ich zaprojektowania wykorzystano bambus, dzięki temu niezwykle przyjemnie leżą w dłoni.

Wreszcie pierwsze pociągnięcia pędzlem!

Magda pod swoją tkaniną miała podłożony odpowiedni wzór. Stosując się do wskazówek, wzór powinien zostać namalowany po wyznaczonej linii..

Natomiast wiecie jak to jest, kiedy lubimy troszeczkę pokombinować i wyjść poza utarte ramy… :) Magda obok siebie miała strażniczkę, która bacznie obserwowała jej poczynania, co chwilę zerkając czy, aby na pewno trzyma się wzoru! :) "Wtedy przychodziła starsza Pani sprawdzić jak mi idzie i widząc, że coś wymyślam krzyczała: no no no!!! i pokazywała, że mam się trzymać wzoru! :-)..ot japońska precyzja i zasada trzymania się zasad!":-)

Ze względu na grubą tkaninę, malowanie wymaga kilkukrotnego użycia wosku, aby dokładnie pokryć białe miejsca.

Przechodzimy do farbowania barwnikiem Indygo.

Jest to naturalny barwnik pochodzący z rośliny o tej samej nazwie. A jego przygotowanie polega na rozpuszczeniu wyciągu z indygo z dodatkiem kilku substancji, następnie należy dokładnie wymieszać do momentu uzyskania płynu o kolorze zbliżonym do czarnego.

A wiecie co jest niezwykłego w tym barwniku?

Indygo barwi się poprzez utlenianie, to znaczy, że w momencie zanurzania tkaniny, ma ona jasnozielony kolor, a kiedy wyjmiemy ją na powierzchni barwnik wchodzi w reakcję z tlenem i staje się niebieski!  “Uwierzcie mi, wygląda to trochę jak odprawianie czarów nad kadzią”.

Aby tkanina była gotowa, należy uzbroić się w cierpliwość. Moczenie w wodzie, wykręcanie, suszenie, ponowne zamaczanie wreszcie farbowanie. Wanna z barwnikiem była ogromna, więc zanurzenie tkaniny nie było problemem. A przydatny w tym celu stał się patyk bambusowy.  Za każdym razem tkanina musi zostać wyjęta na powierzchnię, żeby barwnik mógł się utlenić. Sam roztwór ma intensywny, charakterystyczny zapach.

Kolejny etap to czekanie i obserwowanie, aż tkanina nabierze odpowiedniego koloru.

W tym czasie woda do wywabiania wosku z tkaniny powinna zostać podgrzewana. “Parujące kotły, wiatrak, który nie chłodzi tylko przepycha gorące powietrze pachnące indygo, wiadra z wodą, gumowe fartuchy...czy to normalne uwielbiać taki klimat?”

Ah tak..  Magda ewidentnie w swoim żywiole! :)

Ostatni etap prasowanie tkaniny pod czujnym okiem strażnika.. Stojące maszyny do nakładania wosku za pomocą wałków poszły w ruch..

Teraz wystarczy uzbroić się w cierpliwość i... troszeczkę posprzątać:)  

Tadam! Dzieło w pełni zrealizowane.  A Magda, zachwycona, szczęśliwa i  

z poczuciem spełnienia!!

Magda dziękujemy Ci za tą zapierającą dech w piersiach relację!

To była na pewno niesamowita przygoda w magicznej krainie malowanej woskiem. Nieprawdopodobne jak fantastyczne prace mogą powstać na tkaninie po połączeniu barwnika i wosku! Bez wątpienia tworzenie batików pomaga uwolnić potencjał twórczy, świetnie rozwija naszą wyobraźnie, kreatywność i zdolności manualne.

A jeśli zainteresowała Was ta forma projektowania tkanin i chcielibyście zobaczyć Nasze projekty wykonane z batiku, zapraszamy tu→ 

https://www.kokoworld.pl/kolekcja/batik-indonesia